W końcu dotarłem do osławionych ruin tworkowskiego pałacu. Zazwyczaj brama zamknięta, klucze u wójta. Trzeba zrobić skok przez płot. Co chwila pojawia się jakaś para młoda (to wspaniałe miejsce na sesję ślubną). W sumie niby obiekt ciekawy, ale jakoś dziwinie się tam czułem. No i jeszcze w trakcie sesji obiektyw mi się popsuł. Plan na sesję to próba złapania klimatu miejsca, jak zwykle w prostym kadrze i zastanym świetle.